30 sierpnia 2012

w dniu urodzin

...


Urodziłam się po to, żeby żyć i doświadczać: kochać, odkrywać, tańczyć, śmiać się, płakać, uczyć się, rozmawiać, chcieć, nie chcieć, mówić, czytać, pisać, dotykać, smakować, słuchać, słyszeć, uśmiechać się, patrzeć, widzieć, wątpić, ufać, obawiać się, podążać. Czuć uczucia radości, bólu, rozczarowania, czułości, namiętności. Zachwycać się wschodami i zachodami słońca, deszczem, śniegiem, wiatrem, innością, różnością i różnicą. Wsłuchiwać się w dźwięk kropli deszczu, szum fal, śpiew ptaków, rozmowy dzieci. Patrzeć w oczy ukochanego, smakować gotowaną kawę i czekoladowe muffinki. 
23 lata temu skończyłam 23 lata, mój ulubiony wiek, odważny, wyjątkowo odkrywczy, który zapoczątkował fenomenalny bieg zdarzeń, jak w kalejdoskopie, z którym zaprzyjaźniłam się na całe życie i niech tak zostanie.



Zabawa w życie z miłością, z życzliwością, z otwartością na niepewność, na tajemnicę. Amen.

11 listopada 2011

jestem

... 





Wierzę, że ostatnie słowo należy do otwartej prawdy i bezwarunkowej miłości
Martin Luter King

foto Google

31 października 2011

tymczasem...

...



Noc. Ostatnia w tym domu i ostatni wpis na blogu. Zamykam czas opisywany przez 'mój dom w moim ogrodzie' oraz czas aktywnego mamowania. Satysfakcja zmieszana z fizycznym zmęczeniem. Pakowanie trwa.

Wrócę do blogowania codzienności jak tylko okrzepnę w nowych okolicznościach życia. Kiedyś, pewnego dnia w Przyszłości, reaktywuję Moments w nowej odsłonie. Jestem bardzo ciekawa, co wyłoni się z oceanu niewiadomego.

Tymczasem...

Zapiski na blogu Ave Mea Via będę kontynuować w miarę dostępu do internetu i inspirujących sytuacji. English Pie zaczeka jeszcze kilka tygodni na aplikację nowych pomysłów. Niebawem, po długim urlopie, wrócę do Kopalni Wolnego Czasu.

Kochany Czytelniku. Dziękuję za spotkanie i życzę Tobie dobrego radosnego życia.




(...)





foto Google

30 października 2011

czas płynie

...



Cały świat w moich rękach. To oznacza odpowiedzialność za myśli, słowa, intencje towarzyszące działaniom. Późno i zasnąć nie mogę. Ot, niepisany, bo niezaplanowany czas podsumowania, który podnosi poziom endorfin i adrenaliny też. Pierwsze oznacza poczucie szczęścia i spełnienia a drugie oznacza niepokój.

Przyjechał na weekend syn. Spotkać się z mamą. Jeszcze nie wiedział, że czeka go mnóstwo pracy związanej z przeprowadzką. Jeszcze wczoraj decyzja o zakupie mieszkania była czystą potencjalnością. Dziś stała się faktem. Mam to na piśmie. Niecodziennie podejmuję decyzje o tego rodzaju inwestycjach, wypadłam z rytmu, dlatego długo dyskutowałam sama ze sobą. Bo nie tylko o decyzję chodzi, ale i o jej konsekwencje.

Dziś mija pięć lat od kolizji samochodu z moim ciałem. Dwa tygodnie wcześniej otworzyłam pudełko z niespodzianką. I przyszła lawina niespodzianek na 40 urodziny. Może napiszę kiedyś książkę o fenomenie nowego życia czterdziestolatki. Teza: trzeba uważać na to, co się mówi, albowiem spełnia się w kapryśny i pokrętny sposób.
Wierzę, że zmiana miejsca, długi wyjazd przed siebie, praca ze studentami, szkolenia z kobietkami, sesje coachingowe, rozmowy o bezpiecznych strategiach inwestowania pieniędzy oraz inne zwierzaki - cudaki, przyniosą jeszcze więcej dojrzałego, świadomego doświadczania radości istnienia.

Na obrazku powyżej jest jeszcze prosta droga i cudowna przestrzeń, zapraszająca do podróży w krainę spokoju i przygody. Na horyzoncie góry. To dobrze! Kangury i góry nadal są w moich marzeniach.
foto Google

29 października 2011

dziękuję!

...




Z Anią poznałyśmy się wirtualnie. Spodobało mi się w jej scrapowaniu coś, czego nie potrafię określić jednoznacznie, a co w tej chwili nazywam miękkością. Preferuję styl bardziej oszczędny, niż manifestuje Noami w swoich dziełach, mimo to czułam, że otrzymam cudeńka dla moich kochanych sąsiadów i przyjaciół. Oto one!



Wróciłam z pracy. Przyniosłam pudła do pakowania. Ostatnia sobota w tym domu. Już nie jest 'mój'. Obiecałam sobie, że każde następne określenie 'mój' będę wypowiadała i myślała z większym dystansem, niż czyniłam na poczet domu, który pokochałam miłością niełatwą, a tym bardziej mocną. Ten dom jest stworzony dla miłości, a nowi właściciele, Maciek i Monika, idealnie pasują do niego, ba, wymarzyłam ich sobie, i to jest satysfakcja, która rekompensuje żal. Każde przywiązanie kosztuje dużo łez rozczarowania, o czym przekonałam się w ciągu ostatnich 6 miesięcy. Lekcja życia! Zmiany ze swej natury niosą rozwój, więc jestem ciekawa, co tym razem wyskoczy z worka.

Notabene. Pięć lat temu, po zakończeniu maratonu w Poznaniu napisałam na stronie Siły Marzeń notkę, która była prawdziwą puszką Pandory na mój własny użytek. Teraz stawiam na duży worek z prezentami, dzięki którym dusza i serce się śmieją od ucha do ucha. Z powodu marzeń i cudownych zbiegów okoliczności, dziękuję za miniony czas i apeluję do tego, który jest większy ode mnie i zarządza równowagą Wszechświata, o równie duży kaliber z jeszcze większą dawką miłości, co najmniej o smaku gorącej gorzkiej czekolady z słodkimi belgijskimi truflami i szczyptą chili.





autor kartek Noami
foty moje :)

26 października 2011

środa_jedyna taka

...




Sny, że prowadzę wykład, że płynie. Jest dobrze. Będzie dobrze. W piątek od 17tej do 20.30 w ZWSHiF.
Spałam krótko i treściwie. Obiecuję sobie, że po powrocie z Green Shop przejrzę szkolenie na jutrzejsze konsultacje w Akademii Trenera i położę się wcześniej. Tymczasem idę kupić mieszkanie. Nieoczekiwane decyzje. Sama siebie zaskakuję. Wracając kupię róże. Czerwone. Na nową drogę życia.

ilustracja z Google

24 października 2011

ładnie z obu stron

...




To była środa. Nieopodal siedziby spółdzielni zatrzymało mnie niebo w lustrze wody. Często niebo na ziemi wygląda zwyczajnie, wręcz prozaicznie. Czasem samo puka do drzwi. Uśmiecham się do dziś na wspomnienie słów: na posiedzeniu Zarządu uzgodniliśmy, że zaczekamy na Panią.







22 października 2011

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...